O SEO przy kawie. Dla początkujących i średniozaawansowanych

By | August 25, 2019


Kiedy bohaterka mojego ulubionego serialu szła do więzienia, powiedziała do swojego ukochanego: O co tak naprawdę poprosiła Piper Larrego? Czy miał wyłącznie wprowadzać nowe treści? Czy może robić coś więcej? Dzisiaj o jednym z najgorętszych tematów ostatnich lat, jeżeli chodzi o treści w internecie – czyli o SEO. Zapraszam na kawę i na opowieść z całą ilością zupełnie nieoczywistych rekwizytów. Jeśli tworzysz treści w internecie, np. prowadzisz bloga, albo jesteś redaktorem strony, np. strony własnej firmy i trochę już wiesz o SEO, albo nie wiesz nic, to mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Ten film jest idealny dla początkujących. Jeżeli chcesz zrozumieć, czy poznać, jak działa – mniej więcej – mechanizm treści w internecie, to też cieszę się, że jesteś ze mną. No dobrze, ale od początku. Internet pełen jest spełnionych spotkań. Nie ma nic piękniejszego,
niż moment, w którym ktoś, kto poszukuje danych treści, znajduje je. A ten, kto wyprodukował tę treść, opowiedział coś, znajduje swojego odbiorcę. I właściwie o to tu chodzi. Tylko, że… nie jest to takie proste, jakby mogło się wydawać, ponieważ jeżeli coś do kogoś mówimy, stoimy wśród tłumu ludzi, no to słuchają nas ludzie. W internecie jest zupełnie inaczej. Istnieje medium, pośrednik, jakim jest robot Google’a. Robot, który sczytuje dane treści i odpowiednio je przyporządkowuje, rankinguje, ocenia. Ludzie w większości posługują się – zresztą pewnie Ty też – wyszukiwarką. Ta wyszukiwarka ustawia nam pewną listę artykułów, stron, do których możemy się odwołać, i z których możemy czerpać wiedzę, coś kupić, przeczytać, obejrzeć, itd., itd. Krótko mówiąc, SEO to skrót od Search Engine Optimization, optymalizacja naszych treści dla wyszukiwarek internetowych, czyli dopasowanie. Oczywiście wiele osób mówi mi: “Wiesz, pozycjonowanie to nie jest moja działka. To jest coś, czym zajmują się pozycjonerzy, specjaliści, jacyś tam programiści”. Z jednej strony tak. Zajmują się oni w dużej mierze tzw. technicznym SEO, o którym też będę mówić – ale muszę Ci powiedzieć, że bardzo wiele da się zrobić z poziomu osoby, która pisze, która jest redaktorem strony, która jest twórcą filmu, podcastu, czy po prostu tekstu. Powiedziałam już bardzo dużo, a teraz konkretny przykład. Przypuśćmy, że posiadasz małą palarnię kawy, działającą lokalnie. Masz wysokiej jakości kawę. Palisz i mielisz ją na miejscu i Twoi klienci mogą pić naprawdę przepyszny, aromatyczny napój. Ostatnio bardzo modne stają się nowe sposoby parzenia kawy, np. w dripie. W związku z czym możesz przygotować film dla swoich klientów i wpis na bloga – tekstowy – o tym,
jak przygotować taką aromatyczną kawę, jednocześnie kierując tych klientów do swojego sklepu. Jeżeli wpadłeś na ten pomysł, to super! Wiele osób działających lokalnie, mających swój biznes – co prawda – czasem inwestuje w swoją stronę na Facebooku, niekiedy w stronę internetową, ale już niewiele osób inwestuje w filmy, które w roku 2021 – uwaga – będą generowały 80% ruchu w wyszukiwarkach internetowych. Zanim zaczniesz przygotowywać treści, warto sprawdzić poprzez różne narzędzia, jakich fraz tak naprawdę nasi klienci, użytkownicy używają, szukając tego sposobu parzenia kawy. W tym celu można posłużyć się, m.in. czymś takim najprostszym, jakim jest planer słów kluczowych Google’a. Wchodzisz sobie do takiego planera słów kluczowych. Wpisujesz dane frazy, które wydaje Ci się, że zadają Twoi klienci i Google podpowiada Ci, w jaki sposób możesz to zoptymalizować. Które frazy są rzeczywiście wyszukiwane. Które mają większą, które mniejszą konkurencyjność. Jakimi zdaniami warto tak naprawdę się posłużyć, żeby Twój klient Cię odnalazł. Dobry artykuł na stronie internetowej wygląda zupełnie inaczej,
niż artykuł, który byś przygotował – nie wiem – do gazety, albo do ulotki. Bo normalnie wyglądałoby to właśnie tak… Miałbyś jakiś nagłówek – czyli jakiś tytuł – pewnie jakiś lead wprowadzający oraz zdjęcie. Jakieś zdjęcie – powiedzmy właśnie dripa z kawą. Potem znajdowałby się tekst – powiedzmy kilka akapitów. I tak to wygląda w świecie analogowym. W świecie internetu wygląda to zupełnie inaczej. Będziemy mieli H1 – czyli heading one – nagłówek rzędu pierwszego,
którym jest tytuł danego artykułu oraz nagłówki rzędu drugiego, czyli śródtytuły. Między te śródtytuły będzie wchodził nam jakiś tekst, jakiś obrazek, który koniecznie musimy zapisać jako tekst, ponieważ roboty Google’a nie widzą obrazków, a czytają wyłącznie opisy alternatywne. Będziemy mieli oczywiście jakiś akapit i najlepiej, jeżeli w tym akapicie będą również linki. Kilka linków, które prowadzą nas, np. do naszej strony internetowej, do innych artykułów na naszej stronie, albo poprowadzą nas do innych wartościowych stron internetowych. Oczywiście warto zawsze w przypadku sprzedaży jakichkolwiek produktów poprzez
strony czy blogi, zawrzeć taki przycisk call to action – czyli wezwanie do działania. Przycisk, który będzie kierował naszego odbiorcę bezpośrednio do naszego sklepu, albo jeżeli chcemy go utrzymać – do naszego newslettera – do zapisu na newsletter. Tutaj to call to action jest dowolne, ale warto o tym pamiętać. No i teraz kwestia fraz kluczowych. Tych fraz, które wypisałeś sobie,
albo wypisałaś, kiedy oglądałaś planer słów kluczowych. Warto te wyrazy używać w nagłówkach, ponieważ robot czyta naszą stronę internetową i widzi, gdzie my staraliśmy się o to, żeby znalazły się najważniejsze treści. Warto – tam, gdzie się pojawiasz – w różnych miejscach, kierować do swojej strony internetowej, tworzyć taką bazę miejsc, które właśnie odwołują się do Twojej strony. Mam przyjaciół, którzy prowadzą, np. winnicę i okazuje się, że to ich prowadzenie winnicy – i cały ich biznes – bardzo dobrze wpływa na ich stronę internetową – mimo tego, że nie wkładają oni tam
ogromnej ilości treści – otóż biorą udział w różnego rodzaju konkursach, dotyczących właśnie produkcji wina w Polsce i wygrywają te konkursy, ponieważ mają bardzo dobry produkt. To jest Winnica Kojder. Polecam wam. W każdym razie informacje o ich winie są zawarte nie tylko na ich stronie internetowej, ale także w sklepach, gdzie to wino jest sprzedawane. Często w sklepach internetowych, ale również w takich wysoko pozycjonowanych serwisach, w gazetach, które opowiadają o ich sukcesach. W związku z czym, warto też inwestować w takie różne zachowania pozainternetowe, nawiązywanie wielu nowych kontaktów i wtedy mamy szansę pozyskiwać linki z zewnątrz, ponieważ ktoś, kto nas poznał, kto ufa naszemu produktowi, czy w ogóle nam jako przedsiębiorcom, albo osiągamy sukcesy, no, naturalnym jest, że nagle te linki się znajdą. Tyle jeżeli chodzi o strukturę samego wpisu, czy budowanie bazy linków. Warto też zadbać o spójność całego serwisu, który będzie również rankingowany i rozpoznawany co jakiś czas przez Google. Będzie skanowany i indeksowany. Ważna jest bardzo spójność serwisu. To żeby tam się nic nie sypało, żeby mapa tego serwisu była jasna i przejrzysta dla robotów. W przypadku biznesów lokalnych, absolutną koniecznością jest posiadanie konta w Google Moja Firma, ponieważ wtedy możemy być łatwo znalezieni. Możemy też założyć małą stronę internetową. Nawet jeżeli jej nie mamy, warto z tej wyszukiwarki, z tej opcji bycia w internecie na pewno skorzystać. No i wszystko byłoby świetnie… Wprowadzamy nasze treści, opisujemy obrazy, posługujemy się nagłówkami, posługujemy się linkami, budujemy naszą bazę linków, a Twój odbiorca właśnie szuka dobrej kawy do dripa no i dochodzi do tego… czyli strona nie ładuje się. Działa za wolno. Być może przeładowałeś treściami, przeładowałeś zbyt wielkimi obrazami. No właśnie, bo taką normalną, codzienną niemalże profilaktyką działania na naszej stronie internetowej powinna być optymalizacja SEO
przez programistę, czyli sprawdzenie dokładnie, gdzie popełniamy błąd, jak możemy podnieść szybkość naszej strony. Ja ostatnio powierzyłam moją stronę internetową specjalistom, programistom z Kryptonum Studio i napisałam też artykuł, jakich narzędzi używał programista Jakub Chrapek – po to, żeby moja strona miała w tej chwili takie świetne wyniki. Myślę, że w niedługim czasie przygotuję również film o tym, jak zrównoważyć treści na stronę, jak często je wprowadzać, jak dużo tego powinno być i w co tak naprawdę inwestować. O tym opowiem już wkrótce, dlatego bądźmy w kontakcie poprzez newsletter, albo poprzez subskrypcję na YouTubie. Bardzo się cieszę, że mogliśmy spotkać się przy kolejnej kawie i mam nadzieję, że spędziliście miło czas, a wasze serwisy internetowe tylko zyskają. Do zobaczenia.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *